wtorek, 30 października 2018

Walka

Żona jednoznacznie podkreśliła, że sytuacja jest beznadziejna, podobnie jak moje możliwości i szanse na cokolwiek między Nami... mimo to nie odpuściłem, podjąłem walkę o nią, chyba z nią samą... Zawsze robiłem właśnie tak - można mi wiele zarzucić, powiedzieć, że tego czy tego nie mogę, nie jestem w stanie... ale nigdy nie odpuściłem. Nigdy. Rozłożyło się to na dnie, tygodnie, miesiące i lata, podczas których chciałem ją odzyskać, odmienić serce, sam nie wiem. Nie odpuściłem żadnej sfery, całe noce myślałem co jeszcze, jak jeszcze, kiedy etc.:
A) Seks
- pojechałem do seksuologa
- ćwiczyłem mięśnie odpowiadające za wytrysk
- leki na przedwczesny wytrysk
- kupiłem erotyczne gadżety
- zadbałem o swój wygląd w taki sposób aby nie angażować to żony
- używałem syntetycznych feromonów
- zaproponowałem seks w trójkę (z dodatkowym facetem)
- zaproponowałem seks z inną parą
B) Zdobywanie, uczucie, troska i dbanie
- kupowałem drogie perfumy
- kupiłem ekskluzywną bieliznę erotyczną
- kupiłem drogą bieliznę codzienną
- biżuteria
- kwiaty bez okazji (m.in. poczta kwiatowa)
- pamiętałem o wszystkich okazjach
- wina, czekoladki
- przygotowałem jej kąpiel przy świecach i muzyce
- komplementy, codzienne uprzejmości
- okazywanie zrozumienia i wsparcia
- zakupy, SPA, wyjazd na weekend
- wszelkiego rodzaju kosmetyki, starannie wybrane pod jej gust (bez okazji)
C) wyręczanie i pomoc w obowiązkach
- zatrudnianie różnych osób do sprzątania, koszenie trawy etc.
- zamawiane obiady aby nie musiała gotować gdy np. źle się czuła
- spanie możliwie najdłużej w bezruchu aby jej nie budzić w nocy
D) dawanie wolności
- wychodzenie samej na dyskoteki
- spotkania ze znajomymi beze mnie
- kupiłem rower aby mogła jeździć sobie wieczorami
Chciałem walczyć i walczyłem ale efekty tego są niemal zerowe... co gorsza w tym czasie żona nie podjęła żadnej walki o mnie. Poza obowiązkami nie zrobiła nic, nic co robi się dla swojego mężczyzny, męża. Chciałem przy tym aby do niczego jej nie zmuszać, lecz przypomnieć dawnych Nas, pokazać, że mimo problemów wciąż kocham, dać jakąś świeżość. A ona.. jakby stała i patrzała na to wszystko z boku. Jakbyśmy konali jej na ręku bez jej reakcji. Żona twierdzi, że walczyła 12 lat, zapomina jednak, że walczyliśmy oboje, nie ona sama... dlatego między Nami było dobrze. Dwa ostatnie lata to moja samotna walka. Wypaliło mnie to już chyba ze wszystkiego. Boże chciałbym wiedzieć czy mogłem zrobić coś więcej..? Zrobił bym wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz